We wtorek 8 listopada amerykanie wybiorą nowego prezydenta. Wydawać by się mogło, że jest to wydarzenie czysto polityczne, a jego wynik nie powinien mieć wpływu na gospodarkę czy rynki finansowe. Nic bardziej mylnego. Polityka i finanse są ze sobą nieodłącznie związane i są kawałkami tej samej układanki. Wpływ wydarzeń politycznych na gospodarkę za każdym razem jest jednak inny i wiąże się z ich rangą i potencjalnymi następstwami. Tym razem ranga jest wysoka, a i konsekwencje mogą być brzemienne. Ale nie o polityce będziemy mówić w dalszej części, lecz o tym, jaki wpływ na giełdę mają ostatnie dni przed wyborami i co może się zdarzyć po nich.

„Wybory” w kwartalnych wynikach

Nie jest rzeczą nadzwyczajną, że podczas prezentacji wyników kwartalnych porusza się aspekty polityczne, szczególnie omawiając oczekiwania na przyszłość. Pytanie jednak, jak często się to zdarza. Firma FactSet przeanalizowała transkrypty z konferencji 386 firm wchodzących w skład S&P 500 i okazuje się, że słowo „wybory” padło w 21% przypadków (80 firm). Wybory najczęściej wspominali przedstawiciele branży finansowej, zapewne przez niepewność dotyczącą stóp procentowych.

Nawiązanie do wyborów w konferencjach kwartalnych z podziałem na sektory rynku
Nawiązanie do wyborów w konferencjach kwartalnych z podziałem na sektory rynku

W 40% zarejestrowanych przypadków, nawiązanie do wyborów wiązało się z negatywnym sentymentem, dotyczącym niepewności makroekonomicznej w trzecim lub czwartym kwartale 2016 roku.

kontekst w jakim wspominano wybory w wynikach kwartalnych
Kontekst w jakim wspominano wybory w wynikach kwartalnych

Poniżej kilka wypowiedzi:

“The lack of clarity around the outcomes of several upcoming political events, including the path forward on Brexit, elections in the U.S., and the constitutional referendum in Italy, is contributing to growing tail risk and investor caution.” –BlackRock (Oct.18)

„Yes, markets have been trading up over the course, certainly, of this quarter and we’re seeing indices at reasonably high levels. But on the flipside, transaction revenues have historically been driven by underwriting calendar, wherewe’ve seen a very slow 2016. I think the geopolitical risks and some of this political risk, and some of these risks that are much harder for retail, or actually any investor, to probability wait can get their hands around and probably push people to the sidelines, I don’t know if it’s secular or cyclical at this point, but certainly it’s at very low levels….Whether the transaction stuff picks up, I don’t know, post the election, post the Fed moving, it remains to be seen.” –Morgan Stanley (Oct 19)

Indeks zmienności mocno w górę

Przez ostatnie kilka dni można również zaobserwować sporą zmienność na rynkach. Najważniejsze indeksy straciły po kilka procent. S&P500, NASDAQ, DIJA, DAX czy nasz rodzimu WIG20 nie zaliczą minionego tygodnia do najlepszych. M.in. dzięki temu index zmienności amerykańskiego indeksu – VIX, wystrzelił w górę i zaliczył bardzo udaną serię.
VIX w latach 2014-2016
VIX w latach 2014-2016
VIX w drugiej połowie 2016
VIX w drugiej połowie 2016
Co więcej, nie dość, że VIX znacznie wzrósł, to jeszcze przez ostatnie kilka dni znajdował się w tzw. backwardation, które jest przeciwieństwem contanga. Technicznie oznacza to, że zapotrzebowanie na kontrakty, a co za tym idzie ich cena, jest obecnie wyższa, niż spodziewane jest to w przyszłości. Taka sytuacja nie zdarza się często i zazwyczaj nie trwa długo. Faworyzuje to posiadaczy VXX i UVXY – instrumentów, które rosną wraz ze spadkami na giełdach i rosnącą zmiennością. Również nasze opcyjne portfolio zabezpieczające przed krachem znacznie zyskało na wartości w ostatnim tygodniu.

Co dalej?

Odpowiedź na to pytanie przypomina nieco wróżenie z fusów, szczególnie, że sytuacja polityczna jest daleka od jasnej. Kolejne wycieki wyrównują szanse obu kandydatów. Potencjalne zwycięstwo Trumpa może faworyzować podaż, a Clinton popyt. Zwycięstwo Clinton prawdopodobnie nie zmieniłoby zbyt wiele w polityce monetarnej, zatem przynajmniej tę część rynek zapewne już wycenił. Może się jednak okazać, że niezależnie od tego, czy wygra Clinton, czy Trump, rynek zanotuje korektę. Przy wysokich wycenach czasami wydaje się, że lekki podmuch wiatru może zepchnąć główne indeksy o kilka procent. Generalnie spodziewamy się wzmożonej zmienności, co jest poparte wygórowanymi cenami opcji. Nie wykluczone jednak, że po ostatniej serii spadków rynek w poniedziałek nieco się odbije, stawiając graczy giełdowych przed jeszcze większą zagadką do rozwiązania.
PODZIEL SIĘ