Strona główna
Praca
Tutaj jesteś

Czy pracodawca może zmusić pracownika do jazdy samochodem służbowym?

Czy pracodawca może zmusić pracownika do jazdy samochodem służbowym?

Samochód służbowy bywa narzędziem pracy, benefitem albo rozwiązaniem „na chwilę”, gdy pojawia się nagła potrzeba dojazdu do klienta czy urzędu. W 2025 roku pytanie o to, czy pracodawca może zmusić pracownika do jazdy autem firmowym, wraca szczególnie często, bo w wielu firmach rośnie mobilność stanowisk. Odpowiedź zależy od zakresu obowiązków, organizacji pracy oraz wymogów BHP i badań profilaktycznych.

Czy pracodawca może nakazać jazdę samochodem służbowym?

W relacji pracowniczej pracodawca organizuje pracę i wydaje polecenia służbowe, ale nie są one „bez granic”. Polecenie prowadzenia samochodu służbowego musi mieścić się w tym, co wynika z umowy, opisu stanowiska i realnych zadań, które pracownik ma wykonywać. Jeżeli do tej pory praca była stacjonarna, a nagle oczekuje się regularnych wyjazdów, to dla wielu osób będzie to istotna zmiana sposobu wykonywania pracy. W praktyce ocenia się, czy jazda jest elementem pracy, czy jednorazowym incydentem, oraz czy pracownik ma warunki zdrowotne i formalne, by bezpiecznie prowadzić.

Warto podkreślić, że samo posiadanie prawa jazdy nie kończy tematu. Prowadzenie auta w obowiązkach służbowych wiąże się z narażeniem na czynniki uciążliwe i ryzyko wypadku, a pracodawca ma obowiązek zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Dlatego decyzja „jedź służbowym” powinna być osadzona w procedurach: od upoważnienia, przez regulamin użytkowania samochodów służbowych, po aktualne badania medycyny pracy. Taki porządek chroni obie strony i ogranicza spory.

Inaczej ocenia się sytuację, gdy pracownik został zatrudniony na stanowisku, gdzie regularne przemieszczanie się jest wpisane w zadania, a inaczej, gdy jazda ma charakter uboczny. W tym drugim przypadku często mówi się o „sporadycznych kierowcach”, czyli osobach, które prowadzą pojazd niejako dodatkowo, obok głównych czynności. Przepisy nie tworzą dziś osobnej ścieżki badań „tylko dla sporadycznych kierowców”, ale wymagają, by ryzyko było uwzględnione w profilaktyce zdrowotnej. To ma znaczenie także wtedy, gdy auto ma masę do 3,5 tony i służy przewozowi do 9 osób łącznie z kierowcą, bo wówczas zwykle nie wchodzi w grę reżim ustawy o transporcie drogowym, tylko standardy z Kodeksu pracy.

Zakres obowiązków i polecenie służbowe

Jeżeli w umowie, regulaminie lub w praktyce wykonywania pracy występują wyjazdy, to polecenie poprowadzenia samochodu służbowego bywa naturalnym elementem organizacji pracy. Gdy jednak pracownik nie miał dotąd takich zadań, a pracodawca chce, by stały się codziennością, pojawia się pytanie o zmianę warunków pracy. W firmach często rozwiązuje się to aktualizacją zakresu obowiązków, dopisaniem mobilności do opisu stanowiska i uzupełnieniem oceny ryzyka. To porządkuje sytuację i ogranicza ryzyko, że polecenie zostanie uznane za wykraczające poza uzgodniony rodzaj pracy.

W praktyce spory biorą się nie z samego „czy możesz prowadzić”, tylko z braku przygotowania. Pracownik dostaje kluczyki, ale nie ma podpisanego protokołu użyczenia, nie zna zasad rozliczania paliwa, nie wie, czy wolno mu przekazać auto współpracownikowi, a do tego nigdy nie zgłaszano w medycynie pracy, że będzie prowadził. Z perspektywy bezpieczeństwa i odpowiedzialności to układ ryzykowny. W wielu firmach standardem jest pisemne upoważnienie do użytkowania auta oraz potwierdzenie zapoznania się z regulaminem.

„Sporadyczny kierowca” w firmie

Jeszcze w poprzednim stanie prawnym istniały regulacje, które wprost obejmowały osoby kierujące pojazdem w ramach obowiązków służbowych, nawet jeśli nie były zawodowymi kierowcami, i wiązały się z obowiązkowymi konsultacjami okulistycznymi oraz badaniami widzenia zmierzchowego i olśnienia. Po zmianach przepisów, które weszły w życie po 2014 roku, nie ma już prostego automatyzmu: „kto jeździ sporadycznie, ten ma obowiązkowo badania specjalistyczne”. To jednak nie oznacza, że temat zdrowia i predyspozycji znika, bo wchodzi w reżim badań profilaktycznych pracowników.

W 2025 roku nadal należy przyjąć, że ocena zdolności do prowadzenia auta w pracy odbywa się w ramach badań z art. 229 Kodeksu pracy. Prowadzenie pojazdu to nie tylko czynność techniczna, lecz także obciążenie: stres, hałas, wibracje, zmienne warunki oraz presja czasu. Do tego dochodzi wymóg pełnej sprawności psychoruchowej, bo błąd za kierownicą może mieć konsekwencje wypadkowe i finansowe. Właśnie dlatego nawet „jazda raz w miesiącu” powinna być widoczna w dokumentacji stanowiska.

Jak badania medycyny pracy wpływają na możliwość jazdy służbowym autem?

Badania profilaktyczne są jednym z najważniejszych filtrów, które decydują o tym, czy pracownik może wykonywać określone czynności w pracy. W przypadku jazdy samochodem służbowym nie chodzi o formalność, lecz o realną ocenę zagrożeń i przeciwwskazań zdrowotnych. Pracodawca nie może dopuścić do pracy osoby bez aktualnego orzeczenia lekarskiego stwierdzającego brak przeciwwskazań do pracy na danym stanowisku, w warunkach opisanych w skierowaniu. To praktycznie oznacza, że jeśli w warunkach pracy jest prowadzenie pojazdu, to powinno być ono opisane w skierowaniu.

Ważny jest też podział ról. Pracodawca przygotowuje skierowanie i opisuje warunki pracy, ale nie decyduje samodzielnie, jakie badania specjalistyczne mają być wykonane. Zakres i częstotliwość badań określa lekarz medycyny pracy, posiłkując się informacjami o narażeniach oraz wskazówkami metodycznymi wynikającymi z przepisów wykonawczych. Dzięki temu decyzja o badaniach okulistycznych czy psychoruchowych nie jest „widzimisię” pracodawcy, tylko wynikiem oceny medycznej.

W praktyce dobrze przygotowane skierowanie ogranicza konflikty. Jeśli lekarz nie dostanie informacji, że pracownik ma prowadzić samochód, może nie uwzględnić tego obciążenia w ocenie, a pracodawca naraża się na zarzut, że nie opisał realnych warunków pracy. Z drugiej strony, gdy informacja jest wpisana, a lekarz uzna, że nie ma potrzeby badań dodatkowych, pracodawca powinien to uszanować. W tym obszarze liczy się spójność dokumentów i konsekwencja w działaniu.

Skierowanie na badania – co powinno się w nim znaleźć?

Skierowanie na badania profilaktyczne musi zawierać opis warunków pracy, w tym informacje o czynnikach niebezpiecznych, szkodliwych lub uciążliwych oraz o sposobie wykonywania pracy. W kontekście samochodu oznacza to, że informacja o prowadzeniu pojazdu w ramach obowiązków służbowych powinna się w nim pojawić, bo wpływa na ocenę zagrożeń. Znaczenie ma także to, jak często pracownik jeździ, bo inny jest profil obciążenia przy trasie raz w miesiącu, a inny przy codziennych dojazdach do klientów. W literaturze i praktyce podkreśla się, że dobrze jest wskazać tę częstotliwość wprost.

Warto też doprecyzować, że dla oceny narażeń zwykle nie ma znaczenia, czy auto jest prywatne czy służbowe. Z punktu widzenia medycyny pracy liczy się fakt prowadzenia pojazdu, czas spędzany za kierownicą, warunki drogowe, a także elementy takie jak praca pod presją czasu. Pracownik prowadzący samochód może doświadczać hałasu, wibracji i stresu, których nie miałby przy pracy wyłącznie biurowej. To są realne czynniki uciążliwe na „stanowisku pracy” rozumianym jako przestrzeń pracy wraz z wyposażeniem.

Kto decyduje o badaniach okulistycznych i psychoruchowych?

W firmach często pada pytanie, czy pracodawca może „kazać” zrobić badania okulistyczne albo psychologiczne, bo pracownik ma prowadzić samochód. Z perspektywy badań profilaktycznych odpowiedź jest uporządkowana: pracodawca wskazuje warunki pracy, a lekarz decyduje o zakresie badań. Jeśli lekarz uzna, że przy danym narażeniu są potrzebne konsultacje okulistyczne lub ocena sprawności psychoruchowej, to je zleci. Jeżeli nie widzi takiej potrzeby, pracodawca nie powinien tego zastępować własną oceną.

Jednocześnie pracownik ma obowiązki po swojej stronie. Art. 211 pkt 5 Kodeksu pracy nakłada na pracownika obowiązek poddawania się badaniom okresowym, kontrolnym oraz innym badaniom zaleconym. W praktyce oznacza to, że gdy lekarz medycyny pracy zleci badanie w związku z prowadzeniem auta, odmowa może zostać potraktowana poważnie, bo dotyczy bezpieczeństwa pracy. W orzecznictwie Sądu Najwyższego podkreślano, że kierowanie na badania wymagane prawem nie jest szykaną, szczególnie gdy odmowa jest nieracjonalna i naraża pracodawcę na odpowiedzialność za dopuszczenie do pracy bez aktualnych badań.

Jeżeli w obowiązkach służbowych pojawia się prowadzenie pojazdu, to informacja o tym powinna być uwzględniona w skierowaniu na badania, a o zakresie badań rozstrzyga lekarz medycyny pracy.

Jakie dokumenty i zasady musi spełnić pracownik, aby jeździć autem firmowym?

Najbardziej oczywistym warunkiem jest prawo jazdy właściwej kategorii, najczęściej kategoria B dla samochodów osobowych. W praktyce pracodawca powinien też mieć pewność, że pracownik ma aktualne orzeczenie lekarskie do pracy na stanowisku obejmującym prowadzenie pojazdu. Coraz częściej firmy wprowadzają dodatkowe formalności: upoważnienie do użytkowania samochodu służbowego, regulamin flotowy, protokół przekazania auta oraz szkolenie wewnętrzne. To nie jest biurokracja dla samej biurokracji, tylko narzędzie do rozliczeń i odpowiedzialności.

Wiele firm w 2025 roku podchodzi do aut jak do zasobu o podwyższonym ryzyku. Samochód to koszty, wypadki, mandaty, szkody parkingowe i ryzyko reputacyjne, bo pojazd z logotypem działa jak wizytówka. Z tego powodu pracodawcy często ograniczają możliwość prowadzenia auta tylko do osoby wskazanej w dokumentach. Użyczanie auta członkowi rodziny albo „zamiana aut” między współpracownikami może wywołać komplikacje przy kolizji, mandatach i rozliczeniach szkody.

Upoważnienie i regulamin użytkowania samochodów służbowych

Wewnętrzne zasady firmy potrafią rozstrzygnąć większość wątpliwości jeszcze zanim dojdzie do sporu. Regulamin użytkowania samochodów służbowych zwykle opisuje, kto może prowadzić, jak rozlicza się paliwo, gdzie można parkować, jak zgłasza się szkody i kiedy wolno używać auta poza godzinami pracy. Dobrą praktyką jest także potwierdzenie odbioru samochodu w protokole, wraz z opisem stanu pojazdu i wyposażenia. Dzięki temu łatwiej ocenić odpowiedzialność za ewentualne usterki czy zaniedbania.

Jeżeli firma dopuszcza użytkowanie prywatne, powinna to wyrazić jasno, najlepiej pisemnie. W przeciwnym razie pracownik może uznać, że „skoro mam auto, to mogę nim jeździć”, a pracodawca będzie traktował to jako naruszenie zasad. W samych zasadach warto rozdzielić przejazdy służbowe od prywatnych, bo to wpływa zarówno na koszty, jak i na rozliczenia podatkowe. Dodatkowo pracodawca zwykle wymaga, by samochód nie był wykorzystywany wbrew woli przełożonego, nawet jeśli pracownik ma go na co dzień.

Kontrola trzeźwości i zakaz dopuszczenia do pracy

W realiach 2025 roku temat trzeźwości w pracy jest traktowany dużo poważniej niż kiedyś, bo przepisy pozwalają pracodawcy na legalne kontrole trzeźwości w miejscu pracy w określonych warunkach organizacyjnych. To dotyczy nie tylko zawodowych kierowców, lecz także pracowników, którzy prowadzą auto okazjonalnie. Pracodawca ma też zakaz dopuszczenia do pracy osoby znajdującej się w stanie po użyciu alkoholu lub w stanie nietrzeźwości. W kontekście samochodu służbowego ma to wymiar bezpośredni: nie chodzi wyłącznie o dyscyplinę, ale o ryzyko wypadku i odpowiedzialność.

W przepisach rozróżnia się progi stężeń, które opisują stan po spożyciu alkoholu i stan nietrzeźwości. W praktyce dla firm ważne jest, aby procedura kontroli była opisana w wewnętrznych regulacjach, a urządzenie miało ważne potwierdzenie kalibracji lub wzorcowania. Jeżeli pracownik ma tego dnia prowadzić samochód, pracodawcy często traktują kontrolę jako element zarządzania ryzykiem. To podejście bywa też spójne z kulturą BHP, szczególnie w branżach o podwyższonym ryzyku.

Kto ponosi koszty i jaka jest odpowiedzialność przy użytkowaniu auta służbowego?

Gdy samochód służy do wykonywania obowiązków służbowych, koszty jego użytkowania co do zasady ponosi pracodawca. Obejmuje to zarówno typową eksploatację, jak i utrzymanie auta w stanie technicznym pozwalającym na bezpieczną jazdę. Pracodawca odpowiada też za organizację przeglądów technicznych i zapewnienie kompletnego wyposażenia. Z perspektywy BHP to obowiązek, a nie dobra wola, bo niesprawny pojazd stwarza zagrożenie dla pracownika i innych uczestników ruchu.

Jeżeli pracownik używa własnego samochodu do celów służbowych, przepisy przewidują zwrot kosztów poniesionych w związku z używaniem pojazdu. W wielu firmach temat ten jest uregulowany w polityce flotowej lub w odrębnych porozumieniach. Istotne jest, by zasady były jasne, bo w przeciwnym razie pojawiają się spory o paliwo, autostrady czy naprawy. Niezależnie od modelu, w delegacjach zagranicznych część firm zaleca wożenie dowodu rejestracyjnego, mimo że na co dzień nie trzeba go mieć przy sobie.

Odpowiedzialność pracownika zaczyna się w momencie powierzenia mienia. Jeżeli pracownik zaniedbuje podstawowe czynności eksploatacyjne, może to zostać uznane za naruszenie obowiązków, a w skrajnych przypadkach za celowe niszczenie pojazdu. Przykładem są sytuacje opisywane w praktyce flotowej: jazda bez oleju silnikowego albo ignorowanie braku powietrza w kołach. Z drugiej strony, pracodawca nie może „zrzucić” na pracownika obowiązku utrzymania auta w sprawności, bo ma obowiązek zapewnić narzędzie pracy bezpieczne i sprawne.

Koszty eksploatacyjne po stronie pracodawcy

W wielu firmach katalog kosztów, które pokrywa pracodawca, jest opisany wprost, bo ułatwia rozliczenia i ogranicza nadużycia. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji, gdy auto jest przekazane także do użytku prywatnego, bo wtedy pojawia się ryczałt i rozliczenia podatkowe. W praktyce pracodawcy rozdzielają koszty przejazdów służbowych od prywatnych, a paliwo bywa rozliczane według zasad firmowych. Jeżeli pracownik finansuje paliwo w przejazdach służbowych, pracodawca zwykle rozlicza to zwrotem lub uwzględnia w kalkulacji świadczenia.

Najczęściej spotykane pozycje kosztowe, które wprost wiążą się z utrzymaniem auta służbowego w ruchu, obejmują:

  • zakup paliwa w trakcie realizacji obowiązków służbowych,
  • badania techniczne oraz obowiązkowe przeglądy,
  • bieżące naprawy i usuwanie usterek,
  • wymianę oleju i innych płynów eksploatacyjnych,
  • opłaty za przejazdy autostradami podczas podróży służbowych.

Jeżeli firma dopuszcza użytek prywatny, wciąż pozostaje odpowiedzialna za to, by pojazd był sprawny i bezpieczny. W praktyce oznacza to także sezonową wymianę opon i dbałość o wyposażenie obowiązkowe. Pracownik natomiast powinien użytkować auto zgodnie z instrukcją i regulaminem, bo nadużycia szybko kończą się kosztami i konfliktami. Dobrze działające floty mają proste procedury zgłaszania usterek, żeby nie kusiło „pojeżdżę jeszcze tydzień, może przejdzie”.

Użytek prywatny, podatki i ZUS w 2025 roku

Użytkowanie samochodu służbowego do celów prywatnych jest dopuszczalne wtedy, gdy pracodawca się na to zgadza i traktuje to jako benefit. W takim układzie pojawia się przychód pracownika z tytułu nieodpłatnego świadczenia, co wpływa na rozliczenia podatkowe i składkowe. W praktyce firmy stosują ryczałt, którego wysokość jest powiązana z parametrami pojazdu. To rozwiązanie upraszcza rozliczenia, ale wymaga jasnych zasad: co jest przejazdem prywatnym, kto płaci za paliwo i jak dokumentuje się wyjątki.

W obiegu firmowym funkcjonują stawki ryczałtowe, które po zmianach wprowadzonych w ramach Nowego Ładu są uzależnione od mocy silnika. W praktyce spotyka się wartości: 250 zł miesięcznie dla samochodów elektrycznych i wodorowych oraz innych aut o mocy mniejszej niż 60 kW, a także 400 zł miesięcznie dla pozostałych aut o mocy większej niż 60 kW. Po stronie pracodawcy pozostaje także obowiązek naliczenia składek ZUS od wartości tego przychodu, łącznie z innymi przychodami pracownika w danym miesiącu. To wymaga spójności między działem kadr, księgowością i flotą, bo rozbieżności w danych powodują błędy w listach płac.

Element Użytek służbowy Użytek prywatny (benefit)
Cel przejazdu Realizacja obowiązków służbowych w godzinach pracy Sprawy osobiste poza zadaniami służbowymi
Koszty paliwa Zwykle po stronie pracodawcy lub zwrot kosztów Do ustalenia w regulaminie; często po stronie pracownika
Rozliczenia podatkowe Brak przychodu pracownika z samego faktu jazdy Przychód pracownika i ryczałt (np. 250/400 zł)
Składki ZUS Standardowe od wynagrodzenia Składki liczone także od wartości świadczenia

Jak pracodawca i pracownik mogą zadbać o bezpieczeństwo jazdy służbowej?

Bezpieczeństwo w trasie nie sprowadza się do „jedź ostrożnie”. Wypadki drogowe w Polsce nadal stanowią poważny problem, a w pracy dochodzi jeszcze presja czasu i wielozadaniowość. Dlatego firmy coraz częściej traktują jazdę służbową jako element BHP, a nie temat poboczny. Dobrą praktyką jest również ustalanie limitów czasu w trasie lub liczby kilometrów, bo przemęczenie bezpośrednio wpływa na koncentrację i czas reakcji.

Ważne jest także promowanie kultury bezpiecznej jazdy, bo pracownik bywa mniej uważny, gdy traktuje auto jako „firmowe, nie moje”. Z perspektywy pracodawcy samochód z logotypem jest widoczny na drodze i buduje wizerunek firmy, a jednocześnie nie w pełni sprawny pojazd staje się zagrożeniem dla innych. W wielu organizacjach standardem jest przypominanie o pasach bezpieczeństwa, zakazie używek, a także o obowiązku utrzymania porządku w kabinie. Te drobiazgi mają znaczenie, bo luźne przedmioty w razie nagłego manewru potrafią rozproszyć kierowcę lub spowodować obrażenia.

Kontrola stanu auta przed ruszeniem

Przed rozpoczęciem jazdy warto wykonać krótką kontrolę, szczególnie gdy samochód jest współdzielony lub długo stał. To ogranicza ryzyko awarii w trasie i pozwala wcześniej wykryć usterki, które mogłyby mieć konsekwencje wypadkowe. W firmach flotowych często przypomina się, że kierowca powinien też zadbać o ergonomię: ustawienie fotela, kierownicy i lusterek wpływa na zmęczenie i pole widzenia. Równie ważne jest sprawdzenie, czy wyposażenie obowiązkowe jest na miejscu, bo jego brak oznacza problemy przy kontroli i w razie zdarzenia.

Lista czynności, które w wielu firmach uznaje się za podstawowy standard przed ruszeniem, obejmuje:

  • sprawdzenie, czy auto ma aktualny przegląd i ważne ubezpieczenie OC,
  • ustawienie fotela kierowcy i kierownicy pod własną pozycję,
  • kontrolę lusterek oraz działania świateł, kierunkowskazów i hamulców,
  • sprawdzenie wyposażenia – trójkąt ostrzegawczy, gaśnica, apteczka, kamizelka ochronna, lewarek,
  • zapięcie pasów i upewnienie się, że pasażerowie także je zapięli.

Jeżeli lekarz zalecił używanie okularów korekcyjnych do prowadzenia pojazdu, powinno to być przestrzegane bez wyjątków. W praktyce firmy przypominają o tym w regulaminach flotowych, bo jest to element bezpieczeństwa, a nie preferencja. Warto też ograniczać rozpraszacze w kabinie, w tym luźne przedmioty i bałagan, które utrudniają reakcję w sytuacji nagłej. Dbanie o porządek jest proste, ale ma realne znaczenie.

Limity czasu jazdy i organizacja podróży służbowej

W wielu organizacjach, zwłaszcza tam, gdzie pracownicy często jeżdżą do klientów, pojawia się temat limitów. Chodzi o racjonalną liczbę godzin za kierownicą lub liczbę kilometrów w trasie, bo przemęczenie jest równie niebezpieczne jak brawura. Tego typu limity nie muszą być sztywne, ale powinny tworzyć jasny punkt odniesienia dla menedżerów planujących trasy. Z punktu widzenia pracownika to także argument, by nie podejmować ryzykownych decyzji „żeby zdążyć”.

Warto też planować podróże tak, aby ograniczyć presję czasu. Jeżeli harmonogram spotkań wymusza jazdę „na styk”, rośnie stres, a to przekłada się na błędy. Pracodawcy, którzy poważnie traktują BHP, coraz częściej weryfikują czas spędzany w podróży oraz wspierają pracowników szkoleniami z pierwszej pomocy. Spotyka się również pokazy pierwszej pomocy podczas wydarzeń firmowych, prowadzone przez ratowników, bo wypadek drogowy to sytuacja, w której szybka reakcja ma duże znaczenie.

Prowadzenie auta w pracy to narażenie na stres, hałas, wibracje i zmienne warunki, dlatego wymaga pełnej sprawności psychoruchowej oraz rzetelnej oceny ryzyka na stanowisku.

Co zrobić, gdy pracownik nie chce prowadzić samochodu służbowego?

Odmowa prowadzenia samochodu służbowego nie zawsze oznacza konflikt. Czasem wynika z braku upoważnienia, braku aktualnych badań, obaw o stan techniczny pojazdu albo z tego, że pracownik nie miał dotąd w obowiązkach jazdy i traktuje polecenie jako wyjście poza umowę. Zdarza się też, że przyczyną jest stan zdrowia, zmęczenie albo przyjmowane leki, które obniżają koncentrację. W takich sytuacjach najrozsądniejsze jest uporządkowanie formalności i weryfikacja, czy warunki pracy zostały poprawnie opisane w skierowaniu na badania.

Istotne jest, by nie mylić dwóch porządków: organizacyjnego i medycznego. Jeżeli pracownik ma aktualne orzeczenie i jazda jest elementem jego pracy, odmowa może być oceniana jako niewykonanie polecenia służbowego. Jeżeli jednak brakuje orzeczenia obejmującego realne warunki pracy, a pracodawca chce „na szybko” wysłać pracownika w trasę, to ryzyko spada na firmę. W razie wypadku pojawiają się pytania o dopuszczenie do pracy bez właściwych badań, o ocenę ryzyka i o nadzór BHP.

W praktyce wiele firm rozwiązuje spór, wprowadzając jasną ścieżkę: najpierw aktualizacja opisu stanowiska i skierowania na badania, potem decyzja lekarza medycyny pracy, a dopiero później dopuszczenie do prowadzenia auta. To podejście jest spójne z tym, że pracodawca odpowiada za BHP i nie powinien działać „na skróty”. Jeżeli lekarz stwierdzi przeciwwskazania, temat przestaje być dyskusją o woli, a staje się kwestią bezpieczeństwa i zgodności z prawem pracy.

Warto też pamiętać o obowiązku pracownika poddawania się badaniom. Gdy lekarz zaleci dodatkowe badania w związku z prowadzeniem pojazdu, odmowa może być postrzegana jako działanie wbrew własnemu interesowi i interesowi pracodawcy, bo naraża firmę na odpowiedzialność za dopuszczenie do pracy bez aktualnych badań. W orzecznictwie Sądu Najwyższego akcentowano, że kierowanie na badania wymagane prawem nie powinno być traktowane jako szykana. To ważny argument w sytuacjach, gdy emocje biorą górę nad procedurami.

Co warto zapamietać?:

  • Pracodawca może nakazać jazdę samochodem służbowym tylko w ramach ustalonych obowiązków, a zmiany w zakresie pracy powinny być formalnie udokumentowane.
  • Badania medycyny pracy są kluczowe dla oceny zdolności pracownika do prowadzenia pojazdu; brak aktualnych badań może skutkować odpowiedzialnością pracodawcy.
  • Pracownik musi posiadać prawo jazdy odpowiedniej kategorii oraz aktualne orzeczenie lekarskie, a także przestrzegać wewnętrznych regulaminów dotyczących użytkowania samochodów służbowych.
  • W przypadku użytkowania auta do celów prywatnych, pracodawca powinien jasno określić zasady, co wpływa na rozliczenia podatkowe i składkowe.
  • Bezpieczeństwo jazdy służbowej wymaga nie tylko przestrzegania przepisów, ale także kultury BHP, w tym kontroli stanu technicznego pojazdu i limitów czasu jazdy.

Redakcja tlustekoty.pl

Jarosław Gawędziarz – od 16 lat zajmuję się zagadnieniami finansowymi w biznesie. Pomagam w rozwoju przedsiębiorstw i zdobywaniu funduszy ze środków publicznych. Posiadam również szerokie doświadczenie w zakładaniu spółek jawnych i z.o.o. Od 9 lat śledzę zmiany w polskim prawie administracyjnym i dzielę się ważnymi wzmiankami.

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?